lutego 05, 2016

Liebster Blog Award!

Z kilkudniowym opóźnieniem wreszcie, w końcu jest! Pytania fajne (i się rozpiszę, buahahahaha!), odpowiedzi - mam nadzieję - też, także zapraszam do lektury ;)


Myślę, że LBA jest już na tyle znane, że nie trzeba Wam tłumaczyć CO i JAK ;) Ot, nominowani blogerzy odpowiadają na pytania, później wymyślają swoje i nominują kolejnych twórców. Jasne? Jasne. To zaczynamy :D

1. Jaka jest najbardziej irytująca wada u Waszego psa?

Tryb warzywka. Nienawidzę, tępię, ale w tym momencie niewiele mogę już poradzić. Czasami Morowi palą się zwoje, coś nie styka na łączach i fajny, zaangażowany w pracę rudzielec zamienia się we flegmę, która nie ma kontaktu z otaczającym go wrzechświatem. I w takich chwilach mogę sobie piszczeć, machać szarpaczkami, obsypywać psa paróweczkami, a on i tak będzie się patrzył w nicość, olewając moje próby zwrócenia uwagi. Z takiego stanu najszybciej wytrąca go jakiś bodziec fizyczny - delikatne złapanie za skórę na karku (a jest za co łapać!), wzięcie delikwenta na ręce albo... dmuchnięcie mu w ucho/nos. Ostatnia opcja wydaje się być najwygodniejsza, jednak tylko wtedy, kiedy lubimy ryzykować podbite oko lubonne uszkodzenia twarzy, albowiem reakcja Mora jest niespodziewanie szybka. A co się dzieje już po tym przebudzeniu mocy? Ano Moruś przeprasza mnie za to, że w ogóle żyje, gliździ się, smaczków nie bierze i jedyne, co przekazuje to "Mamo, błagam, wybatsz, psytul". A takie sytuacje zdarzają się praktycznie wszędzie - na treningach agi, na spacerach w lesie, w parku, na środku przejścia dla pieszych, w restauracjach, na ulicy, podczas sesji sztuczkowych...  I o ile na spacerze cała sytuacja "po" jest wygodna, bo gliżdżące się Rude po prostu trzyma się bliżej, to na każdej sesji albo treningu (i tam to się najczęściej przytrafia) jest bardzo niefajnym zakończeniem pracy. Ja wkurzona, pies jakiś taki niemrawy - no miło nie jest. I naprawdę, mogę przeboleć próbujące wywlec się na powierzchnię psiej mózgownicy instynkty (no wiecie - gonienie kotów, sarenek i takich innych), mogę walczyć z lękiem separacyjnym (nie psa wina przecież), nawet mogę to cholerne przywołanie katować. Ale NIE MOGĘ znieść tego jego uniku, tego trybu warzywka, który doprowadza mnie do szału.

2. Ulubiony gadżet psiarza?

Łojezu... Chyba najtrudniejsze pytanie, jakie można zadać takiej zakupoholiczne-gadżeciarze jak ja. Ale jak trzeba, to trzeba... Mam  nadzieję, że ukochana nerka, kamizelka chłodząca, Kong, światełko do obroży, szarpaczek na żarcie, kliker, turboodporna obroża, błękitny kocyk, pojemnik na karmę i cała reszta moich ukochanych gadżetów się nie obrazi, bo jako ulubiony gadżet wybrać muszę klatkę. Wspomniany wyżej lęk separacyjny, a także wielka ciągota to tego samego gatunku nieźle nam utrudniają życie, które klateczka czyni o wiele piękniejszym i szczęśliwszym, bo tłumi emocje i pozwala się wyciszyć.

3. Gdybyście miały nieograniczony budżet na psa... to co kupiłybyście w pierwszej kolejności?

Aż mnie ciary przeszły, kiedy to przeczytałam. Serce mocniej zabiło, a dłoń dzierżąca myszkę drgęła nieśmiało. Nieograniczony. Budżet. Na. Psa. Hajsy bez limitów i ograniczeń... Niebo! A odpowiedź trochę przewrotna, bo kupiłabym... psa ;) Muszę przyznać, że cena szczeniaka (niebanalnego!) trochę dobija mój uczniowski budżet, więc pewnie pierwszym wykonanym przeze mnie przelewem byłoby okrąglutkie 1500 eurasów wprost na konto hodowczyni. Ale jeśli chodzi o psie rzeczy (a tak  właśnie podejrzewam ;)) to brałabym Back on Tracka. Moruś często jest bardzo sztywny po bardziej intensywnych treningach i myślę, że mu się należy. Bo tak, BO MOGĘ :D




4. Najważniejsza komenda na świecie według Was to...?

Przywołanie. Ale nie takie nieśmiałe, niepewne przytuptanie po kilku minutach parowania psiego móżdżku, tylko szybki galop od razu po usłyszeniu komendy. Pies najbezpieczniejszy jest przy opiekunie (zazwyczaj) i jeśli miałabym wybrać jedną, jedyną umiejętność, jaką będzie posiadał mój pies, to będzie to właśnie przywołanie.

5. Zachowanie, którego nie potrafisz oduczyć psa.

Pogoń za kotami.  Nic nie wzbudza w tym moim flaczku takich emocji, jak właśnie koty. I o ile Mo jest blisko mnie, mogę nawet sprawić, że będzie szedł przy nodze 1,5m od kota. Ale jeśli zwierzak ucieka, nie zauważę go wcześniej, a w dodatku Moro ma bliżej do niego niż do mnie - to klapa, muszę obserwować, na które drzewo wdrapie się kot i potem pod nim (a czasem i na nim) szukać Mora. Dość długo było na tyle fajnie, że psiejstwo mi sie odwoływało i od kotów, ale długa abstynencja od mruczków sprawiła, że się coś ogarkowi pomieszało i znowu za kotami biega. Ale nie morduje, jedynie oszczekuje ;)

6. Twoja ulubiona notka na własnym blogu (nie według statystyk, tylko prywatnego wyboru).

Osobiście dumna jestem bardzo z dwóch: pierwsza to "Doceń to, co masz", a druga (najświeższa) - "Ja chcę ogara!". W pisanie obu bardzo się zaangażowałam i cieszę się, że wiszą sobie gdzieś w internetach :)

7. Najdziwniejsza sytuacja, którą przeżyliście ze swoim psem.

Zawsze to gdzieś chciałam opisać, ale nie do końca wiedziałam gdzie powinnam - bo na oddzielną notkę to za krótkie. Teraz mam okazję, jupi! :D 

Zdażyło się to późnym latem, kiedy to wracaliśmy z Morem autobusem do domu. Stoimy sobie w bezpiecznym miejscu, z tyłu pojazdu, coby nikomu nie przeszkadzać i móc w spokoju zdjąc psu kaganiec. Po kilkunastu minutach jazdy zauważyłam, że w naszą stronę patrzy pewien nie do końca trzeźwy osobnik. Musiałam go chyba bardzo zachęcić odwróceniem wzroku (CS'y, heloooł), bo od razu żwawo (no, na tyle, na ile mu nogi pozwalały) podszedł do nas i zaproponował, że... on to pieska weźmie. "Bo panienka to się tak musi męczyć z takim dużym, co?" - no bardzo, zwłaszcza, jak śpi trzeci dzień pod rząd i nie można go na poranny spacer obudzić. 
I wierzcie mi, wcale nie prowokowałam dalszych pytań, nie ciągnęłam rozmowy, ale ta i tak się toczyła, nawet jeśli tylko w głowie owego pana, to jednak. Po pierwszym pytaniu usłyszałam, że "ten pies to musi być jakiś specjalny, jak on to takie niebieskie nosi" (fioletowa kamizelka chłodząca)... No i jak tak teraz myślę, to się nie mogę nie zgodzić - specjalny to ten pies jest na pewno, dziwniejszego nie znajdziecie, gwarantuję! Nie chcę przytaczać całej rozmowy (a tam nie chcę, nie pamiętam :P), ale z całego tego monologu wyniknęło tyle, że za mojego "specjalnego wilczura gończego" (do końca życia tego nie zapomnę :P) miałam dostać dwa piwa i małego kundelka. Ja głupia wtedy odmówiłam, a nie pomyślałam, jak cięzko teraz ostać piwo przed osiemnastką :P Drugi raz tego samego błędu nie popełnię, oddam nawet za jedno piwo, a kundelek może nie mieć łapy ;)
8. Jaki jest Wasz patent na szybkie wymęczenie psa?

To zależy, jak bardzo ma być szybkie. Jeśli czasu jest naprawdę mało (ale chęci dużo) to aportowanie na piaszczystym, nierównym terenie - 10 minut i pies pada na ryjek. A kiedy nie mamy możliwości wyjścia na zewnątrz, to robimy sesję z chodzenia przy nodze na kontacie  - zmęczenie móżdżku instant! Aż widać, jak ogarkowi czacha dymi ;) Za to w sytuacjach, gdy panuję nad czasem, najwygodniej mi iść do pobliskiego sadu, gdzie jest mnóstwo wiewiórek i (nocami) saren. Zapachów od groma, przytłaczają zaaferowanego Mora bardzo i dają mi spokój na co najmniej dwa dni.

9. Wasze totalne must-have na spacer z psem?

Tu dla odmiany ciężko wybrać... cokolwiek. Mieszkamy (jeszcze) w spokojnej okolicy, gdzie samochodów za bardzo nie ma (bo ulic też nie :P), więc jest w miarę bezpiecznie. Często nie biorę ze sobą smyczy, żarcia też za bardzo nie, bo co to za nagroda w lesie. Ale zawsze mam telefon, a Moro adresówkę - i to jest chyba jedyne, bez czego nie ruszamy się z domu.

10. Najbardziej irytująca cecha u innych psiarzy?

Poczucie wyższości nad całą resztą społeczeństwa (również psiego), bo ma się psa rasowego /sportowego/myśliwskiego/małego/dużego/jakiejś super rasy/kundelka albo dlatego, że się po prostu pozjadało wszystkie rozumy. No nie znoszę takich ludzi. A jak to idzie w parze z totalną nieodpowiedzialnością i brakiem poszanowania dla innych i to już całkiem mogiła. Dla takich ludzi nie mam litości  - miła nie jestem. I nie będę. 

11. O czym najchętniej byś przeczytała u mnie na blogu?

*Małgosiu, niech Ci mózg nie wybucha, bo lubię czytać efekty jego pracy, a pytanie w punkt ;)*
Najchętniej bym przeczytała coś o tym, jak dzielisz swój czas i uwagę na dwa psy, jak to jest, że żaden nie czuje się mniej kochany i w ogóle - pomusz, bo ja nie wiem, jak to zrobię :P 


No to teraz pora nominacje! :) Muszę przyznać, że sporo blogów, które tu chciałam umieścić już zostało nominowanych, także nie miałam łatwo. Ale jako, że czytam całkiem sporo fajnych blogów, to znalazłam kilka (chyba) bez nominacji ;)

4. Abi

Jak już wiemy, kogo przesłuchujemy, to wypadałoby też mieć pytania ;) Tak więc oto one:

1. Jaki jest Twój główny cel w pracy z Twoim psem (psami)?
2. Skąd pomysł na akurat takiego czworonoga (czworonogi)?
3. Ulubiona kynologiczna dyscyplina? Dlaczego akurat ta?
4. Co skłoniło Cię do wstąpienia w świat internetowych twórców?
5. Najstarsze wspomnienie związane z psami?
6. Jaki psi stereotyp denerwuje Cię najbardziej? Dlaczego?
7. Jak wygląda Wasz spacerowy rytuał?
8. Ulubiona cecha Twojego psa (psów)?
9. Twój najfajniejszy psi wyjazd to...?
10. Jakie jest Twoje największe marzenie związane z psami?
11. Wypisz swoje ulubione rasy, taką świętą trójcę - rozbudowana argumentacja wskazana :D